Sześć pytań o niepewną przyszłość polskiej polityki. Co przyniesie rok 2026?

O ile kres roku skłania do retrospekcji, to początek – do planów i kontemplacji nad przyszłością. Na rok 2026 nie przewidziano wyborów. Niemniej jednak, warto zachować pewną dozę niepewności, gdyż taka jest natura polityki.

Co może przesądzić o powodzeniu lub klęsce KO i Donalda Tuska w 2027 roku?

Foto: PAP

Michał Kolanko

Reklama

Prawdopodobnie najbardziej zaskakujące obwieszczenie tuż przed Nowym Rokiem wydała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Premier Donald Tusk przed ostatnią sesją rządu w 2025 r. wspomniał o możliwym przełomie dyplomatycznym – na widnokręgu ma pojawić się rozejm. Wygląda na to, że po raz pierwszy przywódca polskiego rządu wyraził to w sposób tak stanowczy. Uprzednio zaznaczał, że egzystujemy w „czasach przedwojennych”.

Reklama Reklama Prawo w Polsce 20 wet w pięć miesięcy. Jak Karol Nawrocki prezentuje się w zestawieniu z poprzednikami?

Aktualny prezydent już „pobił rekord” Andrzeja Dudy. Ale aby dorównać w statystykach Aleksandr…

Pytanie numer jeden: jakie znaczenie dla polskiej sceny politycznej może mieć rozejm lub zawieszenie broni na Ukrainie?

Nie jest to nic nadzwyczajnego: analizy – zarówno te publicznie dostępne, jak i wewnętrzne – sygnalizują narastające znużenie wojną i wyczekiwanie na pokój wśród wyborców, niezależnie od ich sympatii politycznych. To tendencja, która nasila się co najmniej od 2024 r. Rodzi się pytanie, co nastąpi, gdy taki pokój zostanie osiągnięty lub dojdzie do zawieszenia broni. Jak to zostanie odebrane i jakie wywoła skutki polityczne? Nie tylko w kontekście konkurencji premiera Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim.

Społeczeństwo Sondaż: Polacy nie wierzą w rychły pokój na Ukrainie

Większość ankietowanych nie pokłada nadziei w to, że w roku 2026 zakończy się wojna na Ukrainie. – Polacy…

Z jednej strony, pokój może poskutkować tym, że polaryzacja oparta na antyukraińskości nie będzie już tak skutecznym narzędziem politycznym dla prawicy. Z drugiej, zgoła przeciwnie – może wywołać większą akceptację społeczną dla argumentów i regulacji prawnych, które w pewnym stopniu uderzą w Ukrainę i Ukraińców rezydujących w Polsce. Mogą też istotnie wzrosnąć oczekiwania społeczne, jeśli chodzi o realizowanie stanowczej polityki wobec Ukrainy w kwestiach historycznych, gospodarczych i dotyczących np. procesu akcesyjnego do UE, w szczególności w tak wrażliwych sektorach jak rolnictwo. 

Reklama Reklama Reklama

Pytanie numer dwa: czy Grzegorz Braun osiągnął już swój szczyt – i gdzie on faktycznie się znajduje? 

Z pierwszym zagadnieniem łączy się drugie – dotyczące tego, jakie są granice poparcia dla ugrupowania Grzegorza Brauna. Jego zaistnienie jako realnej siły politycznej stanowiło bez wątpienia jedno z kluczowych wydarzeń w 2025 r. Jest to rezultat wyborów prezydenckich. I tego, że partia Brauna zdobyła status antysystemowej – dla osób najbardziej niezadowolonych z obecną sytuacją, niezależnie od ich zapatrywań politycznych. Czy Braun będzie nadal zyskiwał? Jak bardzo? W jakich segmentach elektoratu? – Jesteśmy spokojni – oznajmił nam tuż przed sylwestrem jeden z działaczy Konfederacji zapytany o to, czy w partii niepokoją się rosnącym poparciem dla Brauna. Ów trend spowodował, że w PiS w 2025 r. silnie wybrzmiewały opinie dotyczące konieczności „przesuwania się w prawo”, aby zatrzymać erozję własnego elektoratu, który zaczął odpływać do alt-prawicowego, antysystemowego Brauna.

Potęga Brauna lub jej brak będzie jednym z determinantów definiujących scenę polityczną przed rokiem wyborczym. Poziom poparcia dla Konfederacji Korony Polskiej pomoże również odpowiedzieć na pytanie, czy w Polsce jest miejsce na kolejną prawicową siłę antysystemową. Bowiem dynamika życia politycznego, napędzana przez platformy społecznościowe, a co za tym idzie w coraz większym stopniu kierowana przez algorytmy, może spowodować, że Braun i jego partia po prostu wypalą się przed wyborami w 2027 r. W ten sposób zwolniłoby się miejsce do zagospodarowania przez kogoś innego. 

Polityka Kto obecnie „zawładnął wyobraźnią Polaków”? Szef IBRiS wskazuje

„Dziś stwierdzenie, że Jarosław Kaczyński będzie rządził z Grzegorzem Braunem i Sławomirem Ment…

Pytanie numer trzy: czy pojawi się alternatywa dla Kanału Zero po stronie postępowo-demokratycznej?

W 2025 r. sukces w świecie mediów bezsprzecznie – oprócz TV Republika – osiągnął Kanał Zero. Projekt Krzysztofa Stanowskiego stał się jednym z podstawowych źródeł informacji i rozrywki dla generacji 30-latków, zwłaszcza tych o nieco bardziej centroprawicowych przekonaniach.

To prowadzi do pytania: czy powstanie „alternatywa” po stronie postępowej? Chodzi o przedsięwzięcie, które miałoby przyciągnąć uwagę grup elektoratu potrzebnych Donaldowi Tuskowi do mobilizacji w 2027 r. Rozpoczęcie takiej inicjatywy nie może nastąpić rzecz jasna tuż przed samymi wyborami, lecz wcześniej – o ile ma mieć szanse na zasięgowy i opiniotwórczy sukces. Sam Krzysztof Stanowski i jego zespół w ostatnich dniach spotykają się z falą krytyki po rozmowie Kanału Zero z „Braćmi Kamratami”.

Również sami politycy muszą inwestować – w duchu „algorytmicznej demokracji”  – we własne kanały społecznościowe i w pewnym sensie we własne projekty typu „Kanał Zero”, aby przygotowywać się do kampanii parlamentarnej. 

Reklama Reklama Reklama

Pytanie numer cztery: Czy rok 2026 ukaże, że narastające poparcie dla polexitu jest jedynie hasłem protestu, czy też utrwalającym się procesem politycznym?

Polexit dotychczas funkcjonował głównie jako slogan mobilizujący wyborców – wykorzystywany przez polityków takich jak Donald Tusk w kolejnych kampaniach wyborczych.

Foto: Tomasz Sitarski

Teraz jednak kolejne badania wskazują, że niechęć do Unii Europejskiej przekształca się w aprobatę dla opuszczenia tego związku przez Polskę. W 2026 r. trzeba zatem znaleźć odpowiedź na pytania: czy – i w jaki sposób – poparcie dla polexitu będzie wzrastać? Czy trend charakterystyczny dla ugrupowań skrajnych przeobrazi się w bardziej trwały proces polityczny, zmuszając polityczny mainstream do dystansowania się od unijnych polityk, tak jak dzieje się to obecnie z umową Mercosur, wobec której w koalicji najsilniej oponuje PSL? ETS2, polityka cyfrowa, rolnictwo – to kilka z zasadniczych dla tego procesu kwestii. Równocześnie jest to pytanie o potencjalną korektę kursu w samej Brukseli. 

Pytanie numer pięć: Czy zamanifestują się granice modelu władzy ministra Macieja Berka?

Rok 2025 w polityce rządowej należał do ministra Macieja Berka, który faktycznie stał się pierwszym wicepremierem i najważniejszym w rządzie „egzekutorem” decyzji Donalda Tuska. Polityczna pozycja ministra znacząco wzrosła, ale to 2026 r. pokaże, jakie są ograniczenia jego władzy. Czy Berek zacznie rekomendować nie tylko korekty polityki ministrów, ale i ministrów do odwołania, jak to przy okazji zeszłorocznej rekonstrukcji zapowiadał Donald Tusk? Czy pozostanie najważniejszym po Tusku politykiem w rządzie, pomimo braku formalnej funkcji wicepremiera? Berek stoi przed ogromnym wyzwaniem: w aktualnym układzie rządowo-politycznym musi dopilnować, aby rząd zrealizował jak najwięcej priorytetów przed przyszłorocznymi wyborami. Już samo ich wytyczenie na nowy rok stanowi problem. 

Polityka Co planuje Donald Tusk na wybory 2027? Kulisy wyjazdowego posiedzenia klubu KO

W poniedziałek miało miejsce wyjazdowe posiedzenie klubu KO z udziałem premiera Donalda Tuska. Szef…

Pytanie numer sześć: Czy 2026 r. przyniesie odpowiedź na pytanie, jaki realny model rozwoju gospodarczego ma utrzymać Polskę w gronie G20?

Na koniec najbardziej obszerne pytanie – o model rozwojowy Polski i jego realizację. „Aby utrzymać tempo i zacząć je narzucać innym, potrzebujemy »rozważnego kapitalizmu« – modelu, który umacnia konkurencję, pobudza krajowy kapitał i łączy sektor publiczny z przedsiębiorczością w jeden ekosystem rozwoju” – pisze w swoim artykule dla „Pomorskiego Thinklettera” (projekt gdańskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową) minister finansów i rozwoju Andrzej Domański.

Reklama Reklama Reklama

Domański – oprócz Berka – jest jedną z kluczowych figur w rządzie Donalda Tuska, na barkach których spoczywa obowiązek zrealizowania postulatów kluczowych dla ewentualnego sukcesu KO w 2027 r. Jest jednak jasne, że w 2026 r. coraz częściej będą pojawiać się pytania o to, jak ma rozwijać się Polska po tym, jak rząd zaczął wspominać o przystąpieniu do Grupy G20, wyprzedzeniu Japonii itd. To nie tylko próba zdefiniowania kolejnego etapu polskiego wzrostu, ale przede wszystkim pytania o polityczną odpowiedzialność za szereg niełatwych decyzji, które taki nowy model wzrostu miałyby przenieść z teorii w praktykę. Od AI przez energetykę po rynek pracy i obronność. I być może jest to najistotniejsze, zasadnicze pytanie przed przyszłorocznymi wyborami. 

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *