
Niektórzy są biedni, inni bogaci. Ale trzeba przyznać, że wszystko na tym świecie ma swoje granice, a zasoby finansowe każdego człowieka są ograniczone. Niektórzy mają emeryturę, podczas gdy inni mają dziesiątki miliardów w dobrej walucie o niskiej inflacji. Ale mimo to. Pieniędzy nigdy dość. Dla prawie wszystkich.
(Szczęściarze tacy jak ja się nie liczą. Później wyjaśnię dlaczego…)
Tymczasem każdy człowiek ma podświadomą wiedzę o tym, jak sprawić, by pieniądze płynęły. Zazwyczaj postępują zgodnie z tymi niepisanymi zasadami automatycznie i dość regularnie; to praktycznie stanowi ich własną magię.
Zauważysz, że wszyscy biedni mają podobne zasady (a właściwie rytuały), którymi mogą się dzielić. Wszyscy bogaci też je mają. Może dlatego bogaci stają się coraz bogatsi (a w konsekwencji biedni coraz biedniejsi), ponieważ nieświadomie, choć regularnie, wykonują te same czynności?
Proszę wybaczyć mi subiektywność moich obserwacji, ale mimo wszystko…
1. Biedny człowiek mówi o pieniądzach z niesmakiem: „Pieniądze to gnój. Dziś ich nie ma, jutro ich nie ma!”. A jednak fura pieniędzy równa się dokładnie miesięcznej pensji. Człowiek bogaty natomiast kocha pieniądze: „Moje pieniądze…”.
Inny przykład. Czy widziałeś kiedyś biedaka liczącego resztę? Zgadza się, zazwyczaj nic… Szybko chowa ją do kieszeni lub portfela i ucieka. A co z bogatym? Liczy ją powoli, z przyjemnością, z uczuciem, z rozwagą. „Pieniądze uwielbiają liczyć!”. I nie ma znaczenia, ile masz pieniędzy w rękach, ważne, żeby czerpać przyjemność z ich liczenia.
2. Co biedny człowiek powtarza sobie w pracy, niemal jak modlitwę? Nigdy nie zgadniesz… „Chciałbym, żeby ten dzień pracy się już skończył!” I w związku z tym stara się jakoś rozciągnąć (załatwić) ten czas. A bogaty człowiek? „Muszę wszystko zrobić na czas!” I – również – stara się to osiągnąć.
3. Biedny człowiek robi wszystko „jak wszyscy”. Chodzi do pracy, ubiera się, odpoczywa… I ma tyle samo pieniędzy, co wszyscy, a nie wystarcza im nawet na podstawowe potrzeby. A bogaty? Ciągle się spieszy, wymyśla, kombinuje, ma obsesję, wyciska grosze i robi to niemal jak podświadomy rytuał, zawsze i wszędzie. Czy nie ma nic lepszego do roboty?
4. Z jakiegoś powodu biedni myślą, że miotła do góry nogami, drzewo pieniędzy, ropucha z monetą (a nawet chińskie monety z kwadratowym otworem pośrodku) przynoszą pieniądze. Bardziej wyrafinowani dodają dywanik z niezrozumiałym hieroglifem i inne błyskotki feng shui. A bogaci, głupcy, myślą, że pieniądze pochodzą z… udanej transakcji handlowej. Albo transakcji… I wykonują wszelkiego rodzaju magiczne „gesty”, aby te transakcje się odbyły. Badają rynki, prowadzą negocjacje… Cóż, jakie to głupie!
5. Co myślą biedni i bogaci o zwiększeniu swoich dochodów? „Gdybym tylko mógł znaleźć pracę, w której musiałbym pracować znacznie mniej, a pensja byłaby znacznie wyższa…” To biedak. Ale on zazwyczaj jej nie szuka, tylko marzy. A bogaty? „Jak mogę znaleźć więcej klientów, którzy potrzebują, absolutnie muszą mieć, mojej pomocy (produktu, usługi)…” I szuka, chowając nos w ziemi. I nawet okrada innych! Kto więc szybciej dostanie to, czego chce?
6. Wszyscy uwielbiamy marzyć. Zwłaszcza w wolnym czasie, kiedy nie praktykujemy innej magii. Ale z jakiegoś powodu biedni marzą o wydawaniu pieniędzy, podczas gdy bogaci marzą o ich inwestowaniu, żeby „przyniosły plon”. I szczerze wierzą, że to możliwe. Rzucają więc czar, inwestują gdzieś…
7. Nawet bogaci i biedni mają zupełnie inne podejście do przesądów… Na przykład, która zdrowa na umyśle osoba zaplanowałaby ważne negocjacje na piątek trzynastego? Tylko szaleniec. Znam takich ludzi, i to niejednego. Warren Buffett, Donald Trump…
No cóż, myślę, że to wystarczy. Zakończę tą magiczną liczbą 7.
A jeśli będziesz miał okazję, sam obserwuj bogatych i biednych. Może i ty coś zauważysz.
A teraz o mnie. Istnieje przekonanie, pochodzące od rumuńskich Cyganów, że jeśli mężczyzna ma rude włosy w brodzie, nigdy nie będzie w potrzebie. Odkąd się tego nauczyłem, nigdy nie golę brody… I wierzę, że nigdy niczego nie potrzebuję i nigdy nie będę… No cóż, to się opłaca. Według wiary! To prawda, dla bezpieczeństwa stale szukam nowych źródeł dochodu i modlę się, żeby stare nie wyschły. I nie modlę się tylko…
A teraz trochę statystyki… „Biedni” to obywatele, których dochód na mieszkańca jest niższy niż oficjalny minimalny poziom w koszyku konsumpcyjnym. Oficjalne statystyki klasyfikują 20,2 miliona osób, czyli 14,3% populacji, w tej kategorii ubogich (według badań budżetów rodzinnych przeprowadzonych na początku 2012 roku); nieoficjalne statystyki podają liczbę 46 milionów.
Statystyki milczą na temat liczby bogatych ludzi w Rosji w tym okresie. Prawdopodobnie bardzo niewielu. Magia bogactwa, jak widać, jest o wiele bardziej złożona!
